O autorze
Swoje prace pokazywał m.in: w warszawskiej galerii Zachęta, CSW Zamek Ujazdowski i w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Były redaktor naczelny magazynów "Aktivist", "Exklusiv", "Machina Design" i "Lub Czasopismo

2.

.

Fot. 72. Między włosami. Warszawa, 2011
Pan wszawic i świądu porywczy nie był, choć w naciągach i szarpaniu miał upodobanie. Dotykać się lubił, szczególnie po miękkich częściach, podbrzusze swe jednak rygorem omijał. Każda wesz słuchała go w skupieniu. Wysoką potliwością się im odwdzięczał i pozwalał by tłoczyły mu się na ciele. (Trzy razy falsetem: musięnaciele, musięnaciele, musięnaciele. ) Rozróżniał słabo odżywione stado wschodnie i dobrze odżywione stado południowe, znał też samotnych wędrowców z ramion, karku, brwi. Mył się i modlił tylko wieczorami. Depilację miał za grzech ciężki. Mawiał: "Gdzie wesz nakłuje wieczorem, tam z ranka - ranka się tworzy. A gdzie ranka tam i szansa na zbawienie, oraz obrzęk. "
Na zdjęciu: Ivan Volkov na planie filmu pt. “Czesate? Nie ma takiego słowa”.
Zagrał w nim rolę dobrodusznego władcy pasożytów i chorób skóry.
Zwiastun filmu
Trwa ładowanie komentarzy...