4.

.

Fot. 117. Dachowanie. Hong Kong, 2011
To był typ, który wygłaszał zdania w rodzaju: „Do określenia, jak nisko może upaść człowiek potrzebna jest pewna wysokość.” Albo: „To czego Korona Brytyjska przez lata nie zdołała pojąć, ja złapałem w lot.” Przychodziło mu to łatwo. Pamiętał z dzieciństwa opowieści babki o panującym w jej wsi powszechnym przekonaniu, że człowiek którego duszę oblazło robactwo, powinien wspiąć się najwyżej jak potrafi i strzepnąć z siebie, z całych sił, owe robactwo i brud. Mówiła, że to jedyny sposób. Więc on, teraz, z dachu na dach i dalej. Ale wcześniej sporo czasu w windach przy przyciskach. A na dachach to już trząsł się i strzepywał na całego. W przerwach palił papierosy marki „Maria Maria”. Wieczorami, gdy krwawił mu PESEL, tańczył ze światłami.

Na zdjęciu: Piotr Wasiński podczas próby kostiumowej do filmu „Xiao Bao". Zagrał w nim rolę miejskiego przybłędy chcącego przeżyć wielką przemianę duchową za sprawą prostych ćwiczeń fizycznych. I tu wypada zdradzić zakończenie filmu: bohaterowi nic się nie udaje, a na chwilę przed śmiercią, odarty ze złudzeń i kostiumu, mówi: „Mostek na raz”. Fotografia przedstawia pierwsze ćwiczenie tej właśnie sceny. Podczas pracy nad filmem wszyscy członkowie ekipy cierpieli na lęk wysokości, wszyscy oprócz Wasińskiego.
Fragment tańca
Trwa ładowanie komentarzy...